| Michał Gembiak: nie chcę nikogo faworyzować ani bagatelizować |
|
|
|
| 23.07.2010. | |
|
Od jutra w Kijowie Michał Gembiak będzie walczył w Motorowodnych Mistrzostwach Europy w klasie T-550 i bronił tytułu mistrza Europy. Zawodnik KS Posnania Poznań podzielił się swoimi wrażeniami na dzień przed zawodami.
- Jak wyglądały Pana przygotowania przed mistrzostwami Europy? - Przygotowywałem się jak zwykle z bratem, może nie było to przygotowanie stricte kondycyjne, ale każdą wolną chwilę spędzaliśmy nad jeziorem, starając się jak najwięcej pływać. Oczywiście gros czasu poświęciliśmy na pracę nad maszynami, by były przygotowane perfekcyjnie. - Polska ekipa jest już na miejscu, jakie zastaliście warunki w Kijowie? - Z przykrością musze stwierdzić, że widać wyraźnie, że Ukraińcy nie organizowali żadnej poważnej imprezy motorowodnej od kilkunastu lat. Akwen nie jest dobrze przygotowany, dopiero dziś zaczęli wyrywać chaszcze, które porosły brzeg, nie ma też dźwigu, więc najprawdopodobniej sami będziemy musieli wodować łódki. A przy pomoście woda nie ma nawet pół metra głębokości. - Czy w związku z tym wprowadzicie jakieś zmiany w taktyce? - Na pewno będziemy bardzo ostrożni podczas treningów, użyjemy również zapasowych śrub, które na szczęście wzięliśmy. Właściwie treningi pokażą na co można sobie będzie pozwolić. - Wspominał Pan, że przygotowywał się z bratem. Czy taka braterska rywalizacja pomaga później na zawodach? - Oczywiście, przede wszystkim mam zawsze naturalnego „sparingpartnera”, co pozwala lepiej przygotować się do zawodów, a już podczas nich wiem, że zawsze mogę na niego liczyć. Zresztą zawsze ścigamy się myśląc jeden o drugim. - Kto zatem będzie Pana największym rywalem do obrony tytułu mistrzowskiego? - Nie chcę tu nikogo ani faworyzować, ani też bagatelizować. Zobaczymy podczas startów. - Dziękuję za rozmowę. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








.jpg)